Maksymalne sosy
Ostrość

Co zrobić, kiedy przesadzisz z ostrym? Co naprawdę pomaga po chili

7 min czytania Maksym

Co zrobić, kiedy przesadzisz z ostrym? Co naprawdę pomaga po chili

Każdemu, kto regularnie je ostre rzeczy, prędzej czy później zdarzy się przesadzić.

Czasami wystarczy trochę za dużo sosu na burgerze, innym razem człowiek nie doczyta, jak mocna jest papryka, a czasami po prostu wydaje mu się, że skoro poprzednia porcja była do przeżycia, to można dorzucić jeszcze trochę. Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz zwracać uwagę na to, jak smakuje jedzenie, a zaczynasz zastanawiać się, gdzie jest mleko.

Jeżeli miałeś już taką sytuację, prawdopodobnie pierwszą rzeczą, po którą sięgnąłeś, była woda. To całkowicie naturalny odruch  ale w przypadku kapsaicyny nie jest to najlepszy sposób na pozbycie się pieczenia. Kapsaicyna bardzo słabo rozpuszcza się w wodzie, dlatego wypicie kilku szklanek nie sprawi, że nagle zniknie ona z jamy ustnej. Woda może przynieść chwilową ulgę, szczególnie jeśli jest chłodna, ale nie usuwa skutecznie samej kapsaicyny.

Co więc ma większy sens?

Jednym z najlepiej przebadanych rozwiązań jest mleko. Nie dlatego, że działa jak lekarstwo na ostrość, tylko ze względu na jego skład. Szczególne znaczenie mają białka mleka, przede wszystkim kazeina, która może wiązać kapsaicynę i zmniejszać ilość jej wolnej formy dostępnej w jamie ustnej. W badaniu przeprowadzonym na 89 osobach większa ilość białka mlecznego wiązała się z mniejszą ilością wolnej kapsaicyny oraz niższym odczuwaniem pieczenia. Kazeina wypadała przy tym lepiej niż białko serwatkowe.

Nie oznacza to jednak, że po zjedzeniu ostrego sosu trzeba od razu wypić pół litra mleka. Badania pokazują, że na odczuwanie pieczenia wpływa kilka rzeczy jednocześnie. Znaczenie mają między innymi białko, tłuszcz, temperatura oraz konsystencja produktu. W jednym z nowszych badań sprawdzano różne produkty i rozwiązania mające ograniczać pieczenie po kapsaicynie i potwierdzono, że każdy z tych czynników może mieć swój udział w zmniejszaniu odczuwanej ostrości.

Dlatego jeżeli po ostrym jedzeniu naprawdę zaczyna Cię mocno palić, kilka łyków mleka albo porcja jogurtu może być znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem niż wypijanie kolejnej szklanki wody. Nie ma jednak jednej magicznej metody, która zawsze zadziała tak samo. Dużo zależy od ilości kapsaicyny, rodzaju produktu i indywidualnej reakcji organizmu.

Ciekawym rozwiązaniem mogą być również słodkie produkty. Badania nad działaniem sacharozy wykazały, że odpowiednio stężony roztwór cukru może zmniejszać odczuwanie pieczenia wywołanego kapsaicyną. W jednym z eksperymentów płukanie jamy ustnej 20 procentowym roztworem sacharozy powodowało mniejsze odczuwanie pieczenia niż płukanie samą wodą. Nie oznacza to oczywiście, że cukier jest lepszym rozwiązaniem niż mleko ale pokazuje, że sposobów na złagodzenie ostrości jest więcej, niż mogłoby się wydawać.

Warto również zwrócić uwagę na temperaturę. Zimne produkty mogą zmniejszać odczuwanie pieczenia, dlatego zimne mleko czy lody mogą być przyjemniejsze niż produkty w temperaturze pokojowej. W starszych badaniach dotyczących płukania jamy ustnej po kontakcie z kapsaicyną zimne roztwory okazywały się skuteczniejsze w ograniczaniu pieczenia niż roztwory o temperaturze pokojowej.

Lody są więc całkiem sensownym pomysłem, szczególnie jeśli zawierają mleko lub inne składniki mleczne. Nie chodzi tutaj wyłącznie o to, że są zimne. W jednym produkcie łączysz kilka rzeczy, które mogą pomagać zmniejszyć nieprzyjemne odczucia, czyli niską temperaturę oraz składniki mleczne. To właśnie dlatego po bardzo ostrym jedzeniu zimny deser potrafi smakować wyjątkowo dobrze.

Nie każdy popularny sposób znaleziony w internecie ma jednak taki sam sens. Czasami można przeczytać, że alkohol pomaga na ostrość, ponieważ kapsaicyna rozpuszcza się nie tylko w tłuszczach, ale również w etanolu. Problem polega na tym, że samo wypicie alkoholu nie oznacza automatycznie, że kapsaicyna zostanie skutecznie usunięta z jamy ustnej. W badaniach nad płukaniem jamy ustnej niewielkie stężenie etanolu nie okazało się skuteczniejsze od wody w ograniczaniu pieczenia. Nie ma więc większego sensu sięgać po alkohol tylko dlatego, że ktoś powiedział, że „rozpuszcza kapsaicynę”.

Podobnie wygląda sprawa z wodą. Zimna woda może dać przyjemne uczucie chłodu i przez chwilę zmniejszyć intensywność pieczenia, ale nie usuwa kapsaicyny w taki sposób, jak robią to składniki mleka. Jeżeli po wypiciu wody po kilku sekundach znowu zaczyna mocno piec, nie oznacza to, że potrzebujesz kolejnej butelki. Po prostu kapsaicyna nadal znajduje się w jamie ustnej i nadal oddziałuje na receptory odpowiedzialne za pieczenie.

Pieczenie nie będzie utrzymywało się przez cały czas z taką samą intensywnością.

Reakcja układu nerwowego na kapsaicynę z czasem słabnie, dlatego po kilku czy kilkunastu minutach sytuacja zazwyczaj zaczyna się uspokajać. Przy regularnym kontakcie z kapsaicyną może również dochodzić do desensytyzacji, czyli zmniejszenia reakcji na jej działanie. Badania prowadzone na ludziach pokazują, że powtarzana ekspozycja na niewielkie ilości kapsaicyny może prowadzić do wyraźnego zmniejszenia odczuwanego pieczenia.

To częściowo tłumaczy również to, dlaczego osoby, które od lat jedzą ostre jedzenie, często zupełnie inaczej reagują na tę samą paprykę niż ktoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z chili. Dla jednej osoby habanero może być już dość mocne, a dla drugiej będzie po prostu kolejnym składnikiem obiadu. Nie oznacza to, że papryka przestała być ostra. Po prostu organizm przyzwyczaił się do określonego bodźca.

Jeżeli problem dotyczy tylko jamy ustnej, najczęściej najlepszym rozwiązaniem jest więc przeczekanie największej fali pieczenia i jednoczesne sięgnięcie po coś, co może je ograniczyć. Mleko, jogurt albo inny produkt mleczny może pomóc, a zimna temperatura może dodatkowo poprawić komfort. Coś słodkiego również może przynieść pewną ulgę. Najważniejsze jest natomiast to, żeby nie dokładać sobie kolejnej porcji ostrego jedzenia w momencie, kiedy organizm już wyraźnie daje znać, że ma dosyć.

Trochę inaczej wygląda sytuacja, kiedy kapsaicyna dostanie się na skórę albo do oka.

To jest szczególnie częsty problem podczas przygotowywania bardzo ostrych papryk. Wystarczy pokroić habanero czy Carolinę Reaper, pobieżnie umyć ręce, a później przetrzeć oko i nagle okazuje się, że ostrość nie skończyła się wraz z przygotowaniem jedzenia.

Kapsaicyna może powodować mocne podrażnienie skóry, a kontakt z okiem może wywołać intensywne pieczenie, łzawienie i zaczerwienienie. W przypadku dostania się kapsaicyny do oka najważniejsze jest dokładne płukanie dużą ilością wody. Oko powinno być płukane przez kilkanaście minut, a osoby noszące soczewki kontaktowe powinny je wyjąć. Nie warto próbować neutralizować kapsaicyny domowymi sposobami ani wkładać do oka mleka czy innych produktów. Przy kontakcie z okiem najważniejsze jest dokładne przepłukanie go wodą.

Przy naprawdę mocnych paprykach zwykłe rękawiczki podczas krojenia potrafią więc oszczędzić sporo problemów. Szczególnie jeśli przygotowujesz większą ilość chili albo pracujesz z paprykami o bardzo wysokiej zawartości kapsaicynoidów. Samo umycie rąk po kontakcie z papryką może nie wystarczyć, jeżeli później dotkniesz twarzy, oka albo nosa.

Ostra papryka może również powodować objawy wykraczające poza samo pieczenie w ustach.

Przy większej ekspozycji mogą pojawić się między innymi nudności, wymioty, ból brzucha czy biegunka. W większości przypadków organizm z czasem wraca do normy, ale bardzo duża ilość kapsaicyny może prowadzić do znacznie poważniejszych reakcji.

Jeżeli po zjedzeniu ekstremalnie ostrego produktu pojawią się poważne lub nietypowe objawy, takie jak problemy z oddychaniem, silny ból w klatce piersiowej, omdlenie czy uporczywe wymioty, nie należy traktować tego jako zwykłego „przegrzania się od ostrego”. W takiej sytuacji potrzebna jest pomoc medyczna. Przy kontakcie z bardzo dużą ilością kapsaicyny lepiej zachować zdrowy rozsądek niż próbować na siłę przeczekać wszystko w domu.

Jeżeli więc następnym razem przesadzisz z ostrym, przede wszystkim nie panikuj. Jeżeli piecze Cię w ustach, woda może dać chwilową ulgę, ale lepszym wyborem będzie mleko lub produkt mleczny. Zimne jedzenie i napoje mogą dodatkowo ograniczyć odczuwanie pieczenia, a coś słodkiego również może pomóc. Z czasem reakcja organizmu zacznie słabnąć i sytuacja powinna się uspokoić.

Najważniejsze jest jednak to, żeby wiedzieć, gdzie znajduje się granica. Ostre jedzenie może być świetną zabawą i właśnie dlatego tak wiele osób je uwielbia, ale ekstremalna ostrość nie powinna być konkurencją polegającą na sprawdzaniu, ile bólu jesteśmy w stanie wytrzymać.

Sam jestem fanem ostrego jedzenia, ale uważam, że najlepszy sos to taki, przy którym po pierwszym kęsie nadal masz ochotę zjeść następny. Pieczenie jest częścią całej zabawy, ale nie powinno całkowicie zabijać smaku jedzenia.

A jeżeli jednak kiedyś przesadzisz, przynajmniej będziesz wiedział, po co właściwie sięgasz po to mleko.

Udostępnij:

Facebook